Artomiuk woła pomocy (* z cyklu "My dzieci z dworca Web")

Autor: Roman Knap, Gatunek: Dramat, Dodano: 06 listopada 2012, 12:35:07

Nie chcę rozmawiać z Artomiukiem i wchodzić z nim w jakiekolwiek słowne przepychanki, bo Artomiuk nie rozmawia, on po prostu bawi się jak chłopiec. I to jest super! Ale nie, to wcale nie jest super, bo on bawi się jak chłopiec, który jest nieszczęśliwy i ma jakieś zaburzenie. A to zmienia postać rzeczy. Chciałbym mu pomóc, ale niestety, nie jestem generatorem dobrych słów i nie lubię nikogo terapeutycznie głaskać, bo raczej jestem z natury oschły. Ja wolę dać kopa w dupę. Więc pomyślałem nad tym i w pewnej chwili faktycznie chciałem Artomiukowi dać kopa w dupę. Ubrałem już nawet do tego takie solidne buty marki New Rock. Bo dostać kopa z takiego buta boli jak skurwysyn. Ale to jednak ryzykowna metoda kopnąć, bo jednemu to pomoże, a drugiemu nie. A ja chciałbym pomóc Artomiukowi, ale w taki sposób, żeby nie pogłębiać w nim ani nieszczęścia ani zaburzenia. Więc do tego potrzeba rozmowy, ale rozmowę z nim akurat wykluczam. I dać mu kopa w dupę też odpadło.

W takim razie proste, ja mu nie pomogę.

Ale może jednak za szybko wykluczam rozmowę? Bo skoro chcę mu pomóc, a rozmowa daje szanse, że mu to pomoże, to może jednak powinienem z nim porozmawiać? Chociażby spróbować. Ale jak tu rozmawiać z 28-letnim facetem, który nie rozmawia, tylko bawi się jak chłopiec dziecko wojny, które jest nieszczęśliwe i ma jakieś zaburzenie? Przecież wiadomo, że to co mu powiem, to i tak do niego nie dojdzie. Bo taki chłopiec dziecko wojny, nieszczęśliwe i z zaburzeniem, nie słucha uważnie, tylko wyrywkowo. A do tego kręci się, wije i szamoce, z radochą wołając - "nie dam się kurwa! this is spaaartaaa!". Tymczasem głaskać i pieścić nie lubię, a kopać jest ryzykowne. No więc w sumie jest jeszcze jeden taki sposób, który może pomóc 28-letniemu małemu chłopcu, ale wtedy trzeba przejść samego siebie. Bo trzeba wtedy samemu zamienić się w chłopca i w dziecko wojny, które jest nieszczęśliwe i z zaburzeniem.

No więc ok, ustalone, spróbuję, oto zamieniam się w chłopca dziecko wojny, nieszczęśliwe i z zaburzeniem, i ten tekst nie wymaga korekty. I już na samym początku zaczepiam - Artomiuk, fajnie piszesz i spoko z ciebie koleś, popieram cię i przy tej okazji sorki, bo to wygląda, że chcę się do ciebie przyjebać. Ale przecież nie chcę. Ale co, mam się powiesić?

Co trzeba zrobić, żeby mówić tak jak chłopiec dziecko wojny, czyli takie, co to nie chce mówić tylko się bawić? No więc tak - trzeba zredukować "mnie" i "może", bo drażnią. Ze wszystkiego, co się mówi, trzeba zrobić mini, ale bez przesady, czasem wystarczą drobne cięcia i jakoś to będzie. Co prawda słaba to będzie mowa, ale zawsze mowa! Będą się czepiać, ale i tak każdy wie, o co chodzi. Po drugie - nie można się wypierać, bo wypierać się nie wypada. Po trzecie - jak się siedziało, zniknęło, ogoliło, umarło, wróciło i zmartwychwstało, to nie można powiedzieć "siedziałem, zniknąłem, ogoliłem, umarłem, wróciłem i zmartwychwstałem", bo wtedy jest za dużo obok siebie em-em-em. To znaczy generalnie można tak powiedzieć, ale trzeba to potem poprawić (* a twój rozmówca, który jest chłopcem dzieckiem wojny, poczeka). Potem zawsze jak mówisz tak, to mów TAK. A jak chcesz powiedzieć "w 10-ciu na 1-nego", to powiedz "w 10 na 1", bo inaczej ujdziesz za świętego kurwa w rękawiczkach. Do tego trzeba nie lubić starych kukułek, które by obudziły trupa. A najlepiej jak jesteś na Indonezji i nie chcesz wracać. O, w ogóle jak jesteś na Indonezji i nie chcesz wracać, to dziecko wojny od razu w ciebie uwierzy, że i ty jesteś jak ono! Ale wróćmy do mowy, bo mowa chłopców dzieci wojny to wcale nie kabaret i cyrk.

Chuj strzelił Indonezję i oto w ten sposób szybciutko wracamy do zagadnienia, jak należy mówić tak jak mówi chłopiec dziecko wojny, czyli coś tak jak Artomiuk. Bo pamiętajmy - ja chcę mu pomóc. No więc dawajmy. Pan z tych wybitnych, co to złego słowa nie powie, to nie chłopiec dziecko wojny, zresztą pisze tu "Pan z tych wybitnych" a nie "chłopiec z tych wybitnych", więc w sumie wiadomo, że to Pan a nie chłopiec, otóż taki Pan to żenada. Bo nie wszystko mu się podoba, a powinno mu się wszystko podobać, i wtedy taki Pan wkurwia się, że ja pierdolę. Inaczej mówiąc - zanim coś powiesz, to najpierw przeczytaj np. wypowiedź Knapa, a potem pomyśl że jest Artomiuka i się skreśl. Jak się mimo to nadal będziesz strasznie pienił, to daj se jednak, że jesteś "chybiony", bo chłopcem dzieckiem wojny nie byłeś, nie jesteś i nie potrafisz, proste. Poza tym pamiętaj, mowa zawsze jest przegadana, jeśli się nie rozkręca. Brawo jak coś mówisz o 3 w nocy, bo to już jest coś. I w ogóle chłopiec dziecko wojny nie nabierze słabości do tego, co mu powiesz, jeśli tylko znajdzie kogoś, kto mówi słabiej od ciebie. Gdy mówisz, to mów przy włączonej muzie, przy której się wymięka. Bo Artomiukowi można pomóc, a nawet należy, ale trzeba pamiętać, że on często mówi "chuj z tym".

Można się było tego po mnie spodziewać, że w roli chłopca z planety dzieci wojny, będę świetny. Bo ja nawet sam chyba kiedyś byłem takim dorosłym małym chłopcem, teraz mam 40 lat, ale coś tam jeszcze pamiętam. Paweł Artomiuk to kolejne dziecko z dworca Web, chociaż ma za sobą książkę pt. "Utopia". Napisał mnóstwo wierszy, acz wiele z tego co mógł, to wykasował z netu, gdy go poniosło. Jego wiersze uważałem za gnioty, więc tu oczywiście vice-versa, on za gnioty uważał moje. Pierwszy raz o nim usłyszałem, gdy jego literackie ambicje i pisanie zjechał Marek Trojanowski. Paweł Artomiuk urodził się w 1984 w Pruszkowie. Zresztą, co ja wam tutaj będę o nim mówił, skoro wszystko i tak znajdziecie w sieci. I tak naprawdę, z ręką na sercu - to ja wcale nie wiem, czy Artomiuk wymaga pomocy, chciałbym wierzyć, że nie, a jeśli tak, to czy w ogóle da mu się pomóc. Bo wielu dzieciom z dworca Web, po prostu nie da się pomóc i tak i tak.

* połowę niniejszego tekstu stanowią kryptocytaty z wypowiedzi Pawła Artomiuka na necie (listopad 2012)


Roman Knap

Komentarze (70)

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 12:55:41

    nareszcie Roman znalazles inspiracje
    usmialam sie przy tym niewasko

    Pawel jak to przeczyta tez pewnie bedzie sie turlal ze smiechu
    a smiech to zdrowie, a zdrowie to bardzo dobra rzecz
    wiec twoja rzeczona pomoc ktora nie miala byc pomoca naturalnym sposobem nia jest

    ale tej bieganiny do plotkary Bienczyckiej ci nie wybacze :P

  • Szel, od dawna nosiłem się z zamiarem napisania cyklu esejów-próz pt. "My dzieci z dworca Web". To jednak pierwszy, który powstał. Oczywiście są to moje autorskie teksty z pozycji literatury pięknej.

    Cykl ten poświęcony jest (będzie) artystom, poetom i różnym innym zwariowanym ludziom, którzy związali się na dłużej z netem.

    No i właśnie, co do Bieńczyckiej, to o niej też napiszę, bo niewątpliwie stanowi ona fundament ludzi pióra-netu. To osobowość wyjątkowa, choć oczywiście można jej nie lubić. Szerzej o niej samej napiszę jednak kiedyś więcej w ninieszym cyklu. I jak przeczytasz, to może wtedy zrozumiesz :)))

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 13:13:59

    czekam z niecierpliwoscia na caly cykl
    mam nadzieje ze i o mnie zapomnisz !

    ale tej wyjatkowej potkarskiej osobowosci jestem ciekawa juz dzis
    zwlaszcza kontekscie fundamentu ludzi piora-netu:)

  • Szel, no nie wiem, kiedy taki cykl będzie w całości gotowy. Bo wiesz jak to jest, dzieci z dworca Web przybywa, a o każdym chciałoby się coś skrobnąć :) Po drugie to trzeba jednak w taką postać wniknąć najlepiej jak się da, a to znaczy że trzeba jej poświęcić sporo uwagi i obserwacji. I to - chyba rozumiesz - kosztuje sporo czasu. Sam tekst potem się pisze bardzo szybko, nawet w 5 minut, jak się już ma wszystko w głowie. Ale przygotowania mogą trwać i trwać w nieskończoność :)))

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 13:33:32

    tak wiesz wniknac w kazdego glebiej
    raczej nie bedzie ci dane, chocbys nawet bardzo tego pragnal
    wnosze nawet z twojego wywodu ze na mnie zupelnie zabraknie ci juz czasu
    bo jednak nie bede tu trwac w niskonczonosc:)

    ale uchyl rabka tajemnicy
    kogo nastepnego masz poukladanego
    w sensie kto po Pawle pojdzie na tapete?
    no i dlaczego jako pierwszego wybrales Pawla:)

  • Szel, wg dopingu i emocji ostatnich wydarzeń, następnym bohaterem cyklu powinna być np. Ewa Bożena Kwiecień. Bo dobrze jest pisać na dopingu emocjonalnym :) Ale nie, nie trzeba się spieszyć, bo co cię odwlecze to przecież nie uciecze, zresztą nie wiem. Wiele "dzieci z dworca Web" mam już poukładanych w głowie, ale musi też nastąpić być błysk, chwila, żeby to co już poukładane w głowie poukładać w tekst :))) Więc kto następny, to tak na serio jeszcze nie wiem

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 13:48:21

    Ewie narazie daruj
    jest tu na portalu od niedawna
    i nie wiem czy stac ja po ostatnich wydarzeniach
    na dystans do satyry jaka niewtpliwie wkladasz w ten cykl :)

    ale ale
    powinienes pamietac jeszcze Jan Usza
    z niego skroilbys kawal dobrego materialu :)

  • Szel, zgadza się Jan Usz, to na pewno kawał dobrego materiału :) Ale tu jest drobny problem jeszcze, bo wolałbym pisać o tych, którzy związali się z netem nie tracąc przy tym realnych personaliów. Dlatego piszę o postaciach realno-netowych. Jan Usz należy tylko do netu, nie znamy jego "prawdziwej twarzy", a tylko nick, więc w sumie nie wiem jeszcze, waham się, rzecz trzeba będzie jeszcze głęboko przemyśleć co i jak
    Ale wszelkie sugestie, kto nadaje się na "dziecko z dworca Web", bardzo chętnie przyjmuję :)))

  • cykl zapowiada się interesująco.

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 14:11:13

    ha!
    Janusz i tak sie przeciez wsypal swego czasu z nazwiskiem na forum
    moze pokusi sie o podanie swoich personaliow
    jesli zostanie uwienczony przez ciebie w swietnie zapowiadajacym sie cyklu 'dziecko z dworca Web'

    ale nawet gdyby nie zechcial bys jego nazwiskiem szermowal
    i tak warto sie za niego wziasc :)

  • Joanno, dziękuję :) Postaram się jak mogę, żeby dalej też było interesujaco :)))

  • Szel, no ja wiem tylko tyle że on ma na imię Janusz, może się wsypał więcej, ale przeoczyłem. To tak jak z "Witoldem Stankiewiczem", tak naprawdę nikt nie wie, czy ten nick odpowiada realiom, a przecież Stankiewicz to na pewno wręcz idealne "dziecko z dworca Web". No ok Szel, zobaczy się, jeszcze się zobaczy, bo niczego nie wykluczam :)))

  • może przyjmij, dla porządku, kolejność alfabetyczną: A jak Artomiuk, B jak Bieńczycka itd ;-)

  • no widzisz jak chcesz to potrafisz :)

  • O Joanno, to bardzo dobry pomysł! Ale oczywiście do tej tej ostatecznej edycji, redacji, gdy już będzie koniec i trzeba będzie poszeregować całość. Planu kto następny nie mam, piszę się na fali, spontan, więc pisze się różnie, dziś A, jutro M, za jakiś czas Z, potem B, ale jak będzie całość, pomysł porządku alafabetycznego - żeby nikogo nie wyróżniać - jest wyśmienity!

  • hmm to ja coś może o Knapie z Gołąbek napiszę
    też fajna postać :) Roma nie daj sie! Liternet Cię kocha^^

  • Paweł, ja nie chcę, a potrafię! :)))

  • wdzięczny temat to i tekst dobry

  • A to zrozumiałe, że spontan, emocje i fale.
    I jako jedno z dużych "dzieci z dworca Web" (bez względu na to, czy tam się znajdę) zamawiam już egzemplarz książki.
    Tej pozycji wydawniczej nie chciałabym za nic przegapić.
    Rzadko, bowiem bohaterzy książki są mi tak znajomi i bliscy ;-).
    Powodzenia Romania, będę w miarę możliwości śledzić Twoje postępy,
    (o ile Cię nie zbanują lub nie posadzą, w miedzy czasie, na ławie oskarżonych, ale tego Ci nie życzę).

  • :) Nie można ci odmówić racji
    A o Małgorzacie Gołąbek jasne napisz, jeśli oczywiście potrafisz to zrobić z pozycji litertury pięknej :))) U mnie będzie, to wręcz mus, bo Małgo to przecież jedna z najwybitniejszych, najoryginalniejszych postaci netkultury, to widać, słychać i czuć :)))

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 14:41:35

    cos ci powiem na ucho Roman
    zagladam czasami na Nieszuflade
    wlasnie po to zeby poczytac barwne zmagania z adwersarzami Witolda Stankiewicza
    ale tu jego nika jeszcze nie widzialam !

    tk sie jeszcze zastanawiam
    jezeli rzeczywiscie podaje prawdziwe imie i nazwisko
    to ktos go przeciez powinien znac

    trzeba przyznac ci slusznosc
    napisz o nim koniecznie :)

  • Tamten wcześniejszy koment był do Pawła

    Joanno, haha, całość nie wiadomo kiedy będzie, może i za sto lat, więc wydać, póki co, mogę i można fragmenty w tym czy innym periodyku, ale ja się starać o wydanie nie będę, nie lubię się prosić, jak napisze do mnie redaktor to ok, jestem otwarty, ale prosić się i żebrać ja nie będę :)))

  • no wiecie co, jak to wydacie to macie przejebane^^ Joanno nie rób mi tego! :)

  • ps. Joanno, napisał mi kiedyś w prywatnym mejlu Maliszewski - "Knap, pisz do wszystich redaktorów, bo przecież któryś z nich na pewno nie jest głupi!". Czyż to nie piękne! :)))

    Szel, i ja tam zaglądam na NS z uwagi na Witka :))) Tu zresztą wiadomo, portale społecznościowe literackie typu Ns, Rynio czy tu ten liternet to istna kopalnia "dzieci z dworca Web" :)))

  • kurwa to jest dobre ale bez jaj :P no szerszą skalę się nie zgodzę! do sądu podam! :P

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 14:57:14

    tak Lit I NS to istna kopalnia literackich osobliwosci
    wystarczy tylko ludzi umiejetnie podpuscic a bija sie miedzy soba jak dzieci :)jest gdzies jeszcze w sieci podobny tym portal?

  • Roman - "ps. Joanno, napisał mi kiedyś w prywatnym mejlu Maliszewski - "Knap, pisz do wszystich redaktorów, bo przecież któryś z nich na pewno nie jest głupi!". Czyż to nie piękne! :)))"
    - Piękne!

    Paweł, no co Ty! Ja na Twoim miejscu czułabym się zaszczycona, gdybym otwierała Leksykon Gwiazd z Dworca Web.

    • Szel _
    • 06 listopada 2012, 15:05:55

    walcz Pawel walcz
    bo inaczej Roman nie bedzie mial czego o tobie napisac :)

  • Joanno, nb. może i faktycznie Artomiuk będzie otwierał "Leksykon Gwiazd z dworca Web", bo jest na A, a na A jakoś chyba nikogo więcej nie mam, bo np. "Aga Hofik" byłaby pod H (przewiduję ją w planach) :)))

  • Pomysł z Leksykonem bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że nasz portalowy osiołek (Ludwik Perney) też weźmie w nim udział.

  • Mimo wszystko fajnie jest trafić na kozetkę. Czytałam, choć denerwowało mnie 'chlupanie'. ;-)

  • Tylko co z tobą drogi Knapie? chyba się nie wyłamiesz z Dworca?

  • Natalia, fenks że wpadłaś, "chlupanie", co masz na myśli?
    A przy okazji, to wcale nie Artomiuk trafia na kozetkę , tylko na kozetkę trafia JĘZYK :)))

  • Paweł, no ja się nie wyłamię z "Dworca", nie mogę, przecież jestem w każdym odcinku! :)))

  • O, Aga Hofik! Wiecznie żywa! Jak Lenin. Pochwalam wybór. Kolokwialnie dodam - a nie mówiłam - "wszyscy znajomi i bliscy".

  • Ja tylko sie doczpie do tytulu "My dzieci z dworca web" powinno być kopniętymi literami.

  • no wiem ale myślałem o jakimś "odcinku specjalnym"...Knap o Knapie. takie tam nawoływanie zza grobu :)

  • *nawoływania

  • Najgorsze jest to, że wątpię abyś to dźwignął. Rozczaruj mnie Roma. Pisz kolejne części.

  • Z tym dźwiganiem to jest tak - są wzloty i upadki, jeśli więc będą upadkowe odcinki (a wiadomo będą), to się je skreśli i zostaną same wzloty, i z rozczarowania nici :)

  • Wbrew pozorom, choćby zjechał Pan najmocniej jak się da, któregoś z wybranych przez siebie autorów to i tak zrobi Pan w ten sposób mega reklamę tej osobie.

    Niezależnie od intencji, wyszłoby to ku lepszej przyszłości.

  • -> Arkadiusz

    To chyba żart, nikogo w cyklu "dzieci z dwoca Web" nie zjeżdżam, więc Artomiuka też nie, gdzie ty tu widzisz zjechanie?
    A reklama, tak, pisząc o tym czy o a tamtych, "reklamuję go" (przybliżam), bo jest tego wart, to proste i to nie budzi we mnie żadnej zazdrości ani żadnego sprzeciwu :)))

  • to nie dotyczyło Pawła, to było jedynie przypuszczenie, że jest taka możliwość.

  • No tak, wyrok zapadł, chyba nic się nie da zrobić :) Tylko błagam, nie próbuj mi pomóc. Mam na to alergię!

    W tym tu tekście podoba mi się, że tak opisujesz PlA. jako dwugłos, stawiasz tezę i za chwilę sam sobie przeczysz. Myślę nawet, że zamiast ale powinno być ależ. I może tak ze wszystkimi podmiotami. Bo cóż wiemy tak naprawdę o nich, o tych OBCYCH? Wszystko same przypuszczenia, spekulacje, błędne tropy.

    Gdy sobie pomyślę, że miałbyś opisać mnie p ł a sk o, tak płasko, jak wyglądam na kilku portretach w powieściach moich byłych mężów, robi mi się ponownie smutno, jak wtedy gdy. Bo przecież człowiek to nie mniej niż sofa, nie można opisać go z jednej kamerki, nawet przy sofie trzeba czasem się schylić, sprawdzić, czy nie ma pod spodem jakichś śmieci albo luźnych sprężyn, jak będzie wyglądała bez tej kiczowatej, zielonej narzutki, jeszcze z czasów ś.p. pierwszego właściciela, a jak by jej było właściwie pod oknem? I co ona sobie właściwie myśli?

    Podoba mi się, że w sprawie podmiotu Artomiuk nic nie jest jasne. I wolałabym, żeby tak zostało ;-)

  • Dobrze się czytało. Fajny, naturalny język. Ciekawy pomysł i zjadliwa realizacja.

  • Fajne. A jeśli kiedyś powstałby cykl w tym temacie to super. :)

  • Julia, miło ze wpadłaś, fenks :)

    Ludwik, połowa sukcesu tego fajnego naturalnego języka to oczywiście zasługa samego Artomiuka, którego wypowiedzi tu często dosłownie cytuję ew. tylko nieznacznie je zmienijąc :)))
    ps. ja już chyba zresztą kiedyś to napisałem, co by trzeba jeszcze raz napisać złotymi zgłoskami, że współczesna literatura to już tylko - "przetwarzanie przetworzonego"

  • Małgo, no ja wiem, że Ty to temat strasznie trudny, praktycznie nikt sobie z nim nie da rady, tak żeby nie wyszło płasko i powierzchownie, albo fałszywie, wiele ludzi przecież o Tobie pisało, o Tobie jako osobie lub o Tobie jako autorce, w różnej tonacji, od zachwytów, po znienawidzone - te ostatnie to wiadomo, trole, ale tak bywa najgorzej dla Ciebie (ja i dla każdego którego się czepną), że te role to one mają najwięcej kurcze talentu i im wychodzi najlepiej, a nie przyjaciołom i mężom :))) Wiadomo, że "dzieci z dworca Web" nie mogą obyć się bez Ciebie, ale kiedy tak na serio sięgnę po temat TY, to nie wiem, bo tu trzeba też - przejść samego siebie :))))))
    W świecie dworca Web nic nie jest jasne, ani Ty, ani Artomiuk, ani ja, więc niejasność jest tu wpisana jako norma :)))

  • banner reklamowy u Pana Knapa na liternecie- 67,90 zł :)

  • Mateusz, człowiek nie żyje na tym świecie jedynie dla siebie samego, ale i też dla innych, przede wszystkim dla innych (a najlepiej jest jak jest - im mniej siebie tym więcej innych), i tak powinno też być w literaturze :)))

  • Aha, Małgo, ale chetnie bym włączył do "dzieci z dworca Web", to co Ty kiedyś, bardzo bardzo pięknie, z maestrią i rzadko spotykana wnikliwością i wyczuciem, napisałaś o Szumskim, o tym synu generała. Ja - tak z reką na sercu - tego nie napisałbym lepiej o Szumskim, a cassus Szumskiego jest wyjątkowy. Syn gen. Szumskiego to "dziecko z dworca Web", pasuje do cyklu jak ulał, nie może się bez niego obyć, więc chyba bedę Cię musiał prosić o "ustąpienie" mi, jednorazowo, praw autorskich do tego, co napisałaś o tej postaci :)))

  • Małgo!
    Protestuję! W imieniu Związku Zawodowego Byłych Mężów :)

  • bierz, bierz moje niechciane dziecko :)

    Ale tego już nie, bo napiszę chaotycznie, to tylko wyjaśnienie: za ten spontaniczny numer o Szumskim zjechano mnie jak psa. Że bezwzględna, że nie cofnę się przed niczym i żadnym tematem, nie uszanuję etc., z powodu mojego charakteru, który ogólnie znany jest jako paskudny. A sprawa Szumskiego poruszyła mnie ogromnie, zatrzęsła mną po prostu, bo czułam się winna, jak zapewne wielu z nas. Bo Syn Boga napisał kiedyś, m.in. w taki jakiś niesamowicie prawdziwy sposób coś jak: "a co, jeżeli to wszystko jest prawdziwe? to co wtedy, co, jak się pytam?".

    I w tym momencie ja już wiedziałam. Wiedziałam, wierzyłam ale nie zrobiłam nic, bo byłam wtedy obrażona na nieszufladę, gdzie zaglądałam z rzadka aby zobaczyć, kto z kim się znowu bierze za łby, kto zwariował do reszty albo czy Dehnel nie wstawil wiersza. Ale nie logowałam się, logowanie byłoby poniżej mojej godności. Wiedziałam, że to jest prawda i nie zrobiłam nic, nie zalogowałam się.
    (Więc w jakimś sensie casus Szumskiego mi pomógł, stłumił moją pychę. Później logowałam się sporadycznie na Ns, gdy uznałam, że powinnam. Tylko w wyjątkowych przypadkach ale jednak.)

    I wtedy zobaczyłam nagle, w całej jaskrawości, że Szumscy są wśród nas. Na samej nieszufladzie naliczyłam ich co najmniej trzech. Że jest ich wielu, tylko jeszcze nie doszło do tragedii. I dlatego napisałam wtedy o nim. Bo może ktoś czuje w kimś drugim Szumskiego, tak jak ja poczułam wtedy, byłam prawie pewna, że warto byłoby napisać coś, odreagować go albo chociaż dać znak: jesteś, zauważam cię, ok - jesteś Synem Boga, i chociaż nie moge ci w tym pomóc, bo nikt nie może pomóc synowi boga, to wierzę w twój krzyż i te wszystkie chemiczne żaby i pająki i całe to piekło, które ma tylko jedno wyjście.
    Są Szumscy czy Szumskie, którym nie mogłabym pomóc, mogłabym im jedynie zaszkodzić. Ale może ty albo on? Ktoś, kto jest z ich klatki schodowej, kto mowi ich językiem? Albo jest dla nich autorytetem? Albo choruje na to samo, bo swój swego itd.? To się wie, musi się wiedziec, że spotkało się "swojego" Szumskiego. I jeżeli wtedy włączy się reakcja obronna a pierwsze, co spłynie na język, brzmi: "Nieszuflada to nie portal terapeutyczny", to będzie się tego długo żałować.

    Bierz sobie tamten tekst. Może go edytuj, albo ja to zrobię, no bo co książka, to książka a ja piszę niestety zawsze na gorąco i dość niechlujnie. Wierzę, że dla tego tekstu o synu boga znajdziesz lepsze miejsce niż obumarłe forum, gdzie wisi. Może się taki tekst nawet gdzieś komuś do czegoś przyda - kto wie?

  • Małgosiu, proszę, wklej linka do wspomnianego tekstu, chętnie przeczytam już teraz.

  • Ależ, Zdzichu. Czytelnik nasz pan, i żaden związek zawodowy tu nie pomoże :)

    A poważnie to uważam za potwornie ryzykowne portretowanie żywych jeszcze ex zon, ex mężów etc. No bo jeżeli nie poznało się ich dostacznie w małżeństwie, to co dopiero po nim. Ma się (każdy ma) te ciągoty do szufladkowania ludzi, to zapewnia komfort i bezpieczeństwo. Ale najniższe, najmniejsze i najciasniejsze szuflady zarezerwowane są dla ex, jednocześnie istnieje nadal pęd do opisania, uchwycenia - lecz to neistety nieco tak, jak portretowanie umarłej. Zawsze wyjdzie blada i płaska albo przynajmniej z zapaszkiem ;-)

    Joasiu, tutaj to jest: http://www.rynsztok.pl/index.php/forum/action/list/frmTThreadID/1133/

  • dziękuję bardzo.

  • Pewnie masz rację. Ale jest też pęd nie tyle do szufladkowania, co do uchwycenia sensu swojego życia, dopóki się jeszcze coś pamięta :)
    Też poczytam co jest pod linkiem, bo mocno mnie zaciekawiło. Pozdrawiam.

  • Niesamowita sprawa. Wstrząsające.

  • Że też chciało się autorowi, podziwiam. A czyta się naprawdę dobrze.

  • Że też chciało się autorowi, podziwiam. A czyta się naprawdę dobrze.

  • Małgo, oczywiście, że "biorę" Twój tekst o Szumskim i tu nie ma dwóch zdań! Jasne że trzeba go trochę przeredagować, poedytować, coś dodać, coś odjąć, coś skoncentrować i skupić itp, ale w tym to już moja głowa! (* w każdym bądź razie tak, aby tekst o Szumskim, o tej tragedi, nie pełnił funkcji publicystycznej, dziennikarskiej, ale artystyczną). Łośko jak Łośko, zajął się tłem politycznym, ale dziś, jutro to tło straci aktaulność i chuja będzie wiadomo. To tragedia metafizyczna a nie polityczna! I oczywiście - Syn Boga nie był żadnym poetą! Ale był, jest "dzieckiem z dworca Web", bo nie trzeba być poetą, żeby być "dzieckiem z dworca Web", można też być, zamiast poetą, (teraz Cię zacytuje "Małgo") tylko tym, co się włóczy po czateriach erotycznych.

    Agnieszka - fenks, miło że wpadłaś :) z tą sztuką to jest tak, że nie chciało mi się, ale mus to mus! :)))

  • Romek, ja tam chyba więcej powiedziałam w komentach. Wiecej sensownego.
    A piękny tekst Włodka Holsztyńskiego jest bardzo niestety REALNY.
    Misisz to jeszcze przemyśleć - zrobić - bez cytowanych wierszy Szumskiego się nie obejdzie. Piszę "wierszy" bo jestem przekonana, że Syn Henryka to też Szumski, z wczesniejszego okresu. I popatrz, jaki ten tekst jest boleśnie uniwersalny, wręcz jako motto lub podsumowanie Twojego cyklu. Mam dreszcze, jak to czytam:


    Tramwaj posłusznie czeka do szesnastej

    Tramwaj posłusznie czeka do szesnastej,
    potem wyjeżdża z cienia na przystanek,
    rodzą się w nim ludzie na swoje pięć minut.
    Przepraszam, przepraszam, przepraszam, wysiadam,
    wyrok pierwszego schodka, egzekucja drzwiami.

    Tragiczne w konsekwencji to moje chodzenie,
    bo kiedy jestem tutaj, to tam już nie jestem;
    może to przeze mnie znika Amazonia
    - trudno mi uwierzyć w coś na antypodach.
    Wieczorne wiadomości prężą się do skoku
    przez ocean, który sam w sobie traktuję z rezerwą,
    chociaż mniejszą, bo bardziej przypomina ciszę.

    Życiodajnym spojrzeniem omiatam ulicę,
    i z tłumu potencjalnie wiecznych fotografii
    wybieram niedopałek, tylko on przeżyje.

    syn Henryka 2005-11-18 17:51:35

  • Małgo, wiersz, który cytujesz, niejakiego "syna Henryka", to niewątpliwie jeden z piękniejszych wierszy, jaki się pojawił, w całej histori netu. Strasznie przykre jest, że pozostaje on anonimowy. Szumski nie pasuje na jego autora, bo wiersz ten jest - tak czuję - napisany przez dojrzałą osobę. Może, w poszukiwaniu jego autora, pomogłyby jakieś tropy rytmiczne, ale to by wymagało programu komputerowego, analizatora, zdolnego objąć milion wierszy i porównać ich rytmikę. Kiedyś taki będzie i może to właśnie komp znajdzie autora? :)))
    ps. zacytuje się Szumskiego nie cytując jego psudoutworków (zwłaszcza w całości), sposób jest, proste :)

  • Ok, pogadamy jeszcze, mam pomysły, może Ci się przydadzą. Nie ma sensu pisać tylko o ludziach, są, jak napisał syn Henryka, krótsi od papierosa. To, co sobie wziąłeś na warsztat, jest epickie, całkiem inny wymiar. (Muszę się teraz wyłączyć. Sprawdź maila, bo nie wiem, czy czegoś nie przegapiłeś :))

    • a. z.
    • 07 listopada 2012, 00:11:54

    doskonale! :)))

  • "Tramwaj posłusznie czeka do szesnastej" - znakomity!

  • "Artomiuk woła pomocy" - nuży.

  • Olu, świetnie, że Cię tu widzę, naprawdę, zaszczyt to dla mnie, fenks :))))

    Jarek, mścij się, spoko, ja i tak wiem, że cokolwiek napiszę to dla Ciebie bedzie zero, ale bardzo miło że wpadłeś, dzięki :)))

  • Nie lubię tekstów, które roją się od powtórzeń.
    Szermowanie antytezą, aczkolwiek uroczą, po przedawkowaniu brzydzi.
    Twój "GNIOT" pod moim tekstem, przełknąłem jak indor.
    "GNIOT" uporczywie powielany utkwił mi ością, bo czym zasłużyli inni autorzy na tak niewybredny komentarz?
    Nie jestem mściwy.
    Wymagam odrobiny szacunku - nie dla siebie, a dla innych osób, publikujących na tym portalu.
    Zraziła mnie Twoja postawa, nieuprawnione robienie za arbitra, zblazowanego, nabzdyczonego, ex cathedra nastawionego na negację.
    Nie jestem mściwy, ale nie lubię Ciebie.
    Być może udowodnisz, że nie jesteś dupkiem, a wtedy z szacunkiem się ukłonię.
    Życzę Ci dobrego samopoczucia i większej maestrii w jebaniu koleżków po piórze, bo prostactwem niczego nie zmienisz na lepsze.

  • Jarek, jak nie lubisz powtórzeń, to na pewno nie cierpisz wszystkich tekstów, gdzie powtarza się imię bohatera, ale to już Twoja sprawa :)
    Hipotezę antytezy wziąłeś od Małgo, ok, i chciałem to akurat wyjaśnić Małgo, ale trochę się rozeszło na inny temat, bo rzecz w tym, że tu nie ma "antytezy", natomiast owszem, jest jej pozór :)

    Mnie nie razi Twoja postawa, zresztą ani Twoja ani nikogo innego, jakakolwiek by była, jestem ponad postawy i zachowania, bo kocham, gdy ludzie są wolni :)))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się